Kim jesteśmy i czym się zajmujemy

  Swystowy Sad jest pierwszym gospodarstwem agroturystycznym w Ropkach. Kiedy zaczynaliśmy przyjmować gości w 2002 roku, Ropki wygladały nieco inaczej niż dziś. Nie było mostów na strumieniu , słabo albo wcale nieodśnieżana droga w zimie, brak telefonu nie mówiąc o internecie -ale gdzież on wtedy był?Z czasem pojawili sie nowi sąsiedzi , wieś się nieco ożywiła. A nasze domy  też się zmieniły ,tylko stary sad wygląda wciąż tak samo dostojnie ...
  W latach trzydziestych, w tym przytulnym zakątku wsi powstało gospodarstwo łemkowskiego gazdy Petra Swysta . Posadził mnóstwo drzew owocowych i bardzo szybko miejsce to zyskało przydomek Swystowy Sad. Swystowie byli zmuszeni a raczej perfidnie "zachęceni"do opuszczenia swojego siedliska , po II Wojnie Światowej wszyscy mieszkańcy Ropek zostali wysiedleni na Ukrainę i na ZiemieOdzyskane (Akcja Wisła). Wieś opustoszała i sad Swysta zarastał krzakami, aż po sześćdziesięciu latach znów zaczął żyć!

  Ponieważ dom Swysta ktoś zabrał - pozostała tylko piwniczka ,przenieślimy tu z okolicznych wsi dwa drewniane domy z bali . Drewniana architektura była charakterystyczna dla naszych okolic. Domy budowano z bali jodłowych i kryto gontem , zrobiliśmy tak samo.

  Pokoje w obu domach są urządzone w prostym , wiejskim stylu, każdy wyposażony jest w łazienkę z prysznicem . W dużym domu jest duża jadalnia , która jest też salonem , świetlicą, miejscem gdzie można posiedzieć przed kominkiem, porozmawiać, pograć w gry planszowe .

  Książki , jest ich w sadzie dużo,dla dużych i małych, każdy znajdzie coś dla siebie. Biblioteczka zawiera też albumy ,przewodniki i mapy. Mamy też sporo gier .

  Domy otacza zieleń, wysokie drzewa owocowe, blisko jest las, strumyki, łąki. Nie ma w poblizu drogi, jest bezpiecznie dla dzieci, które mogą bawić się w piaskownicy, na huśtawkach, i oczywiście w strumyku, i na to rodzice muszą być przygotowani...

   No i wreszcie kuchnia! To jest coś, co przyciąga naszych gości najbardziej, oczywiście wszyscy mówią, że to przyroda , krajobraz, my... ale wiemy doskonale , że goście kochają nasze jedzenie! Nie ma tu profesjonalnej kucharki,  gotuję ja, owszem wykształcona ale w niegastronomicznych kierunkach gospodyni. Uwielbiam gotować,  zwłaszcza duże ilości i patrzeć jak wszystkim smakuje... To co jest podawane, zwykle się nie powtarza bo gotuję na "oko", zależy od zasobów piwniczki i spiżarni-do sklepu i na targ mamy daleko. Jednak dla naszych stałych gości ważne jest aby mogli znowu zjeść to, co kiedyś im tak bardzo smakowało , często przed przyjazdem proszą o potrawy, które u nas polubili . Chyba chodzi tu po prostu o tzw. COMFORT FOOD,  jedzenie sentymentalne, mające przyjemne konotacje, czasem  kojarzące się z dzieciństwem, np. leniwe kluseczki z roztopionym masłem i cynamonem, naszym comfort food  stała się też pasta słonecznikowa, zwana przez dzieci shrekową (kolor oliwkowy). Kuchnia u nas jest  WEGETARIAŃSKA , dla niejedzących mięsa to ogromny komfort ,że nie muszą dopytywać się o każdą potrawę co w niej jest , dla jedzących mięso jest szansą na spróbowanie jak to możliwe , to co będziemy jeść?!  Czy da się przeżyć tydzień ? Od osiemnastu lat w ten sposób karmimy gości i wszyscy przeżyli , wracają i nas za to kochają!

  Co jemy? Na śniadanie - o 9-ątej- zawsze jest coś ciepłego-kasza jaglana , kukurydziana, owsianka, gotowane na wodzie , można dodawać mleko(prosto od krowy), miód i co kto chce, do pieczywa (pieczemy często na zakwasie) mamy różnego rodzaju pasty , codziennie inna , pasztety, ser twaróg od Pani Ani, ser kozi z naszego gospodarstwa, jajka,sałatki, dżemy i powidła ze spiżarni. Kawa zbożowa i herbata .  Obiadokolacja-o 17-tej- PODAJEMY ZUPĘ I DRUGIE ,I KOMPOT , I DESER. Trochę przykładów mozna obejrzeć na naszym Instagramie ale najlepiej spróbowć...Wszystko gotujemy na żywym ogniu - na piecu opalanym drewnem. Dodatkowo smaku dodaje akcent tutejszy -KUCHNIA ŁEMKOWSKA , gotuję potrawy znane z dzieciństwa, jestem Łemkinią.

  Nie narzucamy się naszym gościom z atrakcjami ,służymy jednak poradą co do planowanych tras i odkrywania ciekawostek w naszym regionie. W pobliżu są szlaki turystyczne, piesze , konne i rowerowe. U naszych sasiadów-"Chyże Konie"-można umawiać sie na jazdę konną. W zimie narciarstwo biegowe , wystarczy wyjść na łąki obok...Dla biegaczy i rowerzystów raj!

  Grzyby, poziomki, czarne jagody, jerzyny, maliny ,kto lubi zbierać będzie miał ogromną frajdę!

  Ale najlepiej nic nie robić, położyć się w cieniu pod jabłonią i posłuchać jak szemrze strumyk...

  Nie ma u nas TV.   Brak zasięgu telefonii komórkowej.  Jest święty spokój.

<